niemownic | e-blogi.pl
Po spacerze 2018-04-07

No dobra, załóżmy, że jesteśmy razem. I co byśmy robili?


Moglibyśmy iść gdzieś. Na piwo, na przykład.


Na piwo?


No, bo Ty lubisz piwo. Ze znajomymi. Albo we dwójkę, jak kumple, ale my byśmy obydwoje wiedzieli.


Lubię piwo. Okej. I co dzieje się dalej?


Wracamy na piechotę do domu rzecz jasna. Jest noc, mijamy po drodze różnych ludzi: inne pary, starsze panie (ciekawe czy nie mogą spać w nocy – zastanawiasz się na głos podejrzliwie), jedną dziewczynę, idzie zamyślona z słuchawkami na uszach, ale po chwili je ściąga. Patrzę na jej twarz. Jest identyczna jak moja. Bo to jestem ja.


Jestem podejrzliwy. Jak to możesz być ty? Przecież idziesz obok mnie.


To rzeczywista ja. Ty jesteś tylko wymyślony.


A więc jestem wymyślony. Jaki jeszcze mam być?


Wspaniałomyślny. Po drodze kupiłbyś mi lody albo jakiś smakołyk, spełniłbyś moją małą zachciankę. A ja bym się wtedy rzuciła na Twą szyję i pomyślała jak bardzo jestem wdzięczna za ten drobny gest.


Czy jesteśmy zaprogramowani na szczęście?


W mojej definicji tego słowa tak. Ty zaprogramowany, ja rzeczywista.


Mówiłaś przed chwilą, że rzeczywista ty idzie samotnie i właśnie zdjęła słuchawki. Czegoś tu nie rozumiem.


No wiem, brak mi jeszcze logiki w pełnym obrazie Ciebie. Wciąż się uczę.


Jestem zaprogramowany. Na szczęście z tobą.


Tak, ale wyskakują mi jeszcze błędy. Na przykład, dlaczego wciąż mówisz do mnie z małej litery?


Awlasniezepowiem 2018-02-09

W sumie to rozpierzchły się te zdania o których myślałam jeszcze przed chwilą. Pisz w czasie teraźniejszym. Albo przyszłym? Dlaczego zawsze piszę, że BYŁEŚ skoro to nie prawda jest. Znów wszystko to liczby: pieniądze, kalorie, lata, wyniki, stopnie, kilometry, współrzędne, powtórzenia, magnez, miligramy, globuliny, ilości, ilości na potęgę lub ich brak. W innym świecie ma nie być wszelkich miar. Więc nie będzie i liczb. To skąd będę wiedzieć za którym zakrętem Cię znaleźć.  I ile czasu ze sobą spędzimy. Chyba nie będzie to istotne, tak jak woda nie liczy swoich kropel, a bryza cząsteczek, tacy my będziemy.


(s)mętnie 2017-05-21

Nieustannie składam się z czarnego i białego. Białe nawołuje do wyjścia na zewnątrz i rozkoszowania się słońcem, kiedy czarne rozsadza się wygodnie w fotelu własnej nienawiści i chichocze znając swoją wielką przewagę. Białe pozwala mieć nadzieję na lepsze jutro, znajduje wyjaśnienia i namawia do śmiechu. Czarne zna winę i wciąga w czarną otchłań wyrzutów, bólu, perfidii zabarwionej wyrafinowaniem. Znam się na białym, choć w czarnym mam specjalizację i tytuły. Bo jeśli zjadam bułkę, z którą tak naprawdę nie chcę mieć nic wspólnego, to co to o mnie świadczy i gdzie tak naprawdę jestem?


2016-09-03

Człowiek za mało czasu ma na odkrywanie prawdziwego siebie. Próbujemy uchwycić to wczoraj i dziś, złapać je i związać bardzo ciasno. Spleść warkocz z przeszłości i jutra, zagarnąć to. Czym jest zawsze jeśli to nie teraz? Kim ty jesteś a czym ja? Chyba już spotkaliśmy się wcześniej, gdy byłam dzieckiem pojawiłeś się w którymś ze snów jako motyl albo trawa, jako rosa albo odcisk stopy na piasku. Wszystko to jeden wszechświat. WSZECH ogarnia twoje smutki, dziecko rodzące się gdzieś na świecie, dźwięki muzyki i pierwiastki na które składa się powietrze. Ze WSZECH miar chcę dać z siebie coś, bo wszystko to nic nie znaczy, coś co by zostało, co by zostało na pewno. I żebym widziała, że tak właśnie będzie.


Żegnaj szara maso 2016-06-05

co zaśmiecasz tylko i mącisz mój umysł.


Umysł ten jest PIĘKNY i zasługuje na więcej!


Jak zwykle Ty 2016-03-30

Rozmawialibyśmy o Twoim dniu. O pogodzie, tych pierdołach na które składa się życie. Popatrzyłbyś na mnie z niedowierzaniem w odpowiedzi na mój kiepski kąśliwy żart. Potem obydwoje pomyślelibyśmy jak bardzo jesteśmy ze sobą swobodni, stuprocentowi my, akceptowani w tej a nie innej postaci, nie tylko akceptowani ale kochani za to kim jesteśmy, tu i teraz, w tych starych podartych gaciach, z tą nieumalowaną twarzą, włosami zaczesanymi do góry, bo tak wygodniej.


Robilibyśmy razem kanapki, dyskutując na temat polityki, która kroczek po kroczku tworzy nasze jestestwo i co rusz otwiera lub zamyka drzwi naszej przyszłości. Mielibyśmy świat dookoła za nic, we dwoje, tak bardzo we dwoje. A muzyka, której słucham teraz nabrałaby innych kształtów, nie byłaby smętna i nostalgiczna. Wytłuszczałyby się słowa na el, bo wzrok wyostrza się na widok piękna, a ucho łaknie słów, które do tej pory zostały wypowiedziane jedynie w filmach. 


Rozkochanie-rozochocenie-rozejście. 2016-03-13

Zbiera się olbrzymia kula śnieżna, mimo wiosny, a zrodziła się z maleńkiego kamyczka, który postanowił w pewien jasny dzień stoczyć się na dół. Zaczęło się wolno, nabierał prędkości a wraz z nią nowych paprochów. Lepiły się doń, a ten nie miał ani chwili do namysłu żeby je strzepnąć, przykleiły się i koniec. Z każdym kolejnym metrem w dół proporcjonalnie rosła ich jedność, nie dało się już odróżnić gdzie powierzchnia kamienia się zaczyna. Rósł w siłę. Toczył się i toczył. I tak samo biegnie ten czas. Zlepek tu, zlepek tam. A na samym dole, widać to wyraźnie, jest Wielka Woda. Z góry wyglądała przejrzyście, ale jakie to dziwne, im bliżej tym bardziej zamazana? Pamiętaj kamyczku kochany, że raz rozpędzony, nie dasz rady się później zatrzymać, ani na chwilę. Ten tor zawiły zaprowadzi cię tam, gdzie miejsce każdego z nas. Nowo narodzeni pierwszym krzykiem wydanym z drobnych płuc dajemy zgodę na taki bieg rzeczy.


Ot tak. 2015-02-22

Jakby tak zliczyć momenty kiedy chciałabym mieć Cię przy sobie uzbierają się całe wieczności. Zsumuję braki Ciebie, wypatroszę własne wyobrażenia i wszelkie złudzenia rozpierzchną. Gdy ubieram Cię w słowa, tak nagi wcześniej, nagle Twa twarz nabiera wyrazu. Przybierasz formy, płyniesz. Ten kożuch na Tobie źle leży i gryzie, zdejmiemy go i ułożymy Cię do snu. A w sennych marach pojawi się mój cień, zabierze w nieznane krainy, uzmysłowisz sobie jak mogłoby być, gdyby nocą Twa dłoń dotykała mych skroni i czuła tętno życia napędzane przez Ciebie.


Takie tam w sobotni wieczór 2014-12-20

W mgnieniu oka stanąłeś przed mym obliczem. Wymalowana na nim pustka i konsternacja nie zachęcały, mimo to byłeś. Wiem, że Twój dotyk, sama obecność Twojego oddechu, nie musisz nic mówić, całość Ciebie wplotła się w ten obrazek i nie może opuścić mnie aż do dnia dzisiejszego. Przeliczam i kalkuluję. Stawiam słupki w głowie, nie z liczb, z doznań jakie mi dałeś. Zadziwiające te same plusy. A na końcu jedna wielka krecha burzy tę piękną harmonię jaką moglibyśmy tworzyć. Zarówno Ty jak i ja dobrze wiemy czym smakuje codzienność. Nie chce się tego jeść, kolejne porcje stają w gardle, metaliczny posmak łyżki i ten brzęk o zęby, po kręgosłupie przebiega dreszcz zniesmaczenia. Ciebie zaś, łykałabym jak tabletki na depresję, garściami, namiętnie. Aż wreszcie zaczniesz działać, zdasz sobie sprawę z tego jak idealnie do siebie pasujemy podburzając mą krew.


Rozmowa z samym sobą 2014-09-24

 


Równorzędni będziemy jako zawodnicy, ten sam jeden umysł wreszcie się zrozumie, na jednym poziomie, nieograniczenie ograniczeni własnością i spójnością


Dobrze jest


Co czujesz kiedy to się dzieje  Zgryzotę  Aż kruszą się z wściekłości zęby niegdyś białe przecież


Krzywdzisz samego siebie  jak ci z tym


Krzywdząc siebie zatruwam innym powietrze  a więc nic co dzieje się tylko we mnie we mnie jedynie nie zostaje


Prędzej czy później  w postaci dymu  w postaci ognia  w postaci mego nikczemnego istnienia


Wyjawi się


A w tej chwili wszystkie te kawy zabielane mlekiem staną się czarne


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]